Pan Twardowski

Pan Twardowski to krakowski szlachcic i czarnoksiężnik z polskiego podania, który podpisał krwią cyrograf z diabłem, zastrzegając, że czart dostanie go tylko w Rzymie. Zwabiony podstępem do karczmy o tej nazwie, ocalał dzięki pobożnej pieśni, lecz zawisł w powietrzu aż do dnia sądu.

Kraj
Polska
Miejsce
Kraków
Okres
wzmianki od czasów Zygmunta Augusta

Według podania spisanego przez Kazimierza Władysława Wójcickiego Twardowski był szlachcicem z dobrego rodu, któremu nie wystarczała zwykła ludzka mądrość. Chciał rozumieć więcej niż inni, a nade wszystko znaleźć lekarstwo na śmierć, bo wcale nie miał ochoty umierać. Kiedy w pewnej starej księdze trafił na opis przywoływania diabła, postanowił spróbować. Leczył wtedy chorych w całym Krakowie, lecz pewnej nocy, o północy, wymknął się po cichu z miasta na Podgórze i tam donośnym głosem zaczął wzywać złego ducha.

Czart zjawił się bez zwłoki i obaj zawarli umowę. Diabeł sporządził długi cyrograf, a Twardowski podpisał go krwią z serdecznego palca. Spośród wielu warunków najważniejszy był jeden: dopóki diabeł nie schwyta Twardowskiego w Rzymie, nie ma żadnego prawa ani do jego ciała, ani do duszy. Do tego czasu czart musiał mu służyć. Na pierwszy rozkaz zebrał srebro z całej Polski, złożył je tam, gdzie wskazał mu Twardowski – w Olkuszu – i przysypał piaskiem; stąd, jak głosi opowieść, wzięła się sławna olkuska kopalnia srebra. Potem przyniósł do Pieskowej Skały wysoką skałę i postawił ją do góry nogami, wspartą na najcieńszym końcu, by stała tak na wieki. Wójcicki dodaje, że stoi tam nadal i nazywa się Skałą Sokolą.

Odtąd niczego mu nie brakowało. Dosiadał konia, który był tylko namalowany, i latał bez skrzydeł; w daleką podróż ruszał na grzbiecie koguta, a ten pędził szybciej niż jakikolwiek rumak. Z ukochaną sunął po Wiśle pod prąd, nie używając ani wioseł, ani żagla. Gdy postanowił się ożenić, wybrana panna postawiła warunek: rękę odda temu, kto zgadnie, jakie stworzenie trzyma zamknięte we flaszce. Twardowski przyszedł do niej przebrany za żebraka, a zapytany wierszykiem, czy to robak, czy wąż, odparł bez namysłu, że pszczółka. Odgadł i wkrótce był po ślubie.

Zgody w tym małżeństwie nie było. Pani Twardowska ulepiła sobie z gliny budkę na krakowskim rynku i sprzedawała w niej garnki i misy. Jej mąż, przebrany za bogatego pana, przejeżdżał obok z liczną świtą i za każdym razem kazał służbie tłuc naczynia. Żona wykrzykiwała przekleństwa pod adresem wszystkiego, co żyje, a on przyglądał się temu z pięknego powozu i serdecznie się śmiał.

Złota, które diabeł znosił mu na każde skinienie, miał w bród. Pewnego razu Twardowski, pogrążony w myślach, zapuścił się w ciemny bór bez swoich czarnoksięskich przyborów. Wtedy napadł na niego czart i zażądał, by natychmiast ruszał do Rzymu. Rozgniewany czarnoksiężnik przegnał go zaklęciem, lecz diabeł w złości wyrwał z ziemi sosnę i uderzył nią Twardowskiego po nogach tak mocno, że złamał mu jedną z nich. Od tamtej pory Twardowski kulał i powszechnie nazywano go kuternogą.

W końcu diabłu sprzykrzyło się czekanie. Przybrał postać dworzanina i przyszedł prosić Twardowskiego, jako biegłego lekarza, do swego rzekomo chorego pana. Twardowski pośpieszył do pobliskiej wsi, nie wiedząc, że tamtejsza gospoda nazywa się Rzym. Gdy tylko przestąpił próg, dach obsiadły kruki, sowy i puchacze, a ich wrzask wypełnił powietrze. Zrozumiał, co go czeka, i chwycił z kołyski świeżo ochrzczone niemowlę, do którego diabeł nie miał żadnego prawa. Wtedy do izby wpadł czart we własnej postaci. Był wystrojony w trójgraniasty kapelusz, niemiecki frak, długą kamizelkę, krótkie obcisłe spodnie i trzewiki ze sprzączkami, ale i tak wszyscy go rozpoznali: spod kapelusza sterczały rogi, z trzewików wystawały pazury, a z tyłu zwisał harcap. Widząc dziecko, diabeł przypomniał Twardowskiemu, że jest szlachcicem, a słowo szlachcica musi być trwałe – Wójcicki przytacza tu łacińską maksymę „verbum nobile debet esse stabile”. Twardowski nie umiał złamać danego słowa. Odłożył niemowlę do kołyski i razem z diabłem wyleciał przez komin.

Wznosili się coraz wyżej, a ptactwo krzyczało z radości. Twardowski spojrzał w dół: wsie skurczyły się do rozmiarów komarów, miasta przypominały muchy, a cały Kraków nie był większy od pary pająków. Ścisnęło mu się serce na myśl o wszystkim, co tam zostawiał. Przypomniał sobie wtedy jedną z pieśni ku czci Maryi, które ułożył w młodości, gdy nie znał jeszcze czarów, i zaśpiewał ją ostatkiem tchu. Jego głos nie uleciał w górę, lecz spłynął ku ziemi: górscy pasterze podnieśli głowy, zdumieni pobożną pieśnią płynącą z chmur. Kiedy skończył, spostrzegł, że już się nie wznosi, a diabła przy nim nie ma. Z obłoku zagrzmiał tylko głos, że zostanie tak zawieszony aż do dnia sądnego. Wójcicki pisze, że jeszcze niedawno starzy ludzie, gdy księżyc świecił w pełni, pokazywali czarną plamkę i mówili, że to zawieszone ciało Twardowskiego.

Pochodzenie i kontekst

Najdawniejsze ślady postaci są skąpe. Zygmunt Gloger w „Encyklopedii staropolskiej ilustrowanej” (Warszawa 1900–1903, t. IV) zauważa, że dawni pisarze polscy wspominali o Twardowskim tylko krótko, i przytacza Łukasza Górnickiego, który za czasów Zygmunta Augusta pisał o kimś, kto uczył się u Twardowskiego. Wśród autorów piszących o czarnoksiężniku wymienia też Łukasza Gołębiowskiego („Lud polski”, Warszawa 1830). Pełną opowieść o cyrografie, Olkuszu, karczmie Rzym i pieśni ku czci Maryi zawierają „Klechdy” Kazimierza Władysława Wójcickiego; korzystamy z trzeciego, poszerzonego wydania (Warszawa 1876). Lucjan Siemieński w zbiorze „Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie” (Poznań 1845) zamieścił tę historię, wskazując Wójcickiego jako źródło; za nim podał też opowieść o odmłodzeniu czarnoksiężnika, a dzieje jego księgi oparł w części na Naramowskim, w części na przekazie ustnym. W tomie „Polski zaklęty świat” (Poznań 1926) Artur Oppman zamieścił rymowaną „Baśń o panu Twardowskim” – utwór literacki, a nie zapis ludowy. Żadne z tych źródeł nie podaje dat życia Twardowskiego; Gloger nazywa go czarnoksiężnikiem „napół legendowym”.

Bohaterowie

  • Pan Twardowski: Szlachcic i lekarz z Krakowa, który, szukając większej mądrości i lekarstwa na śmierć, podpisał krwią cyrograf z diabłem. Porwany z karczmy Rzym, według Wójcickiego zawisł w powietrzu do dnia sądu.
  • Diabeł (czart, bies): Druga strona cyrografu: musiał służyć Twardowskiemu, dopóki nie schwyta go w Rzymie. Przebrany za dworzanina zwabił go do karczmy o tej nazwie i wyleciał z nim przez komin.
  • Pani Twardowska: Panna, która obiecała rękę temu, kto zgadnie, co trzyma we flaszce. Jako żona czarnoksiężnika sprzedawała garnki na krakowskim rynku; według Glogera uchodziła za słynną sekutnicę.
  • Niemowlę z karczmy Rzym: Świeżo ochrzczone dziecko, które Twardowski chwycił z kołyski, bo diabeł nie miał do niego prawa. Odłożył je, gdy czart przypomniał mu, że słowo szlachcica musi być trwałe.
  • Uczeń zamieniony w pająka: W podaniu o odmłodzeniu (Siemieński za Wójcickim) zaufany uczeń, który dokonał tajemnego zabiegu i w wyznaczonym czasie odkopał grób mistrza. Zaklęty potem w pająka, donosi mu nowiny z ziemi.
  • Żak z krakowskiej biblioteki: W ustnym podaniu o księdze Twardowskiego (Siemieński, „Liber magnus”) student, który wywołał z niej diabła i z przestrachu zażądał pietruszki zamiast pieniędzy.
  • Cześnik z Twardowa: Tylko w baśni Artura Oppmana (1926): ojciec bohatera, który ratowany przez czarta przed zbójcami nieświadomie zaprzedał mu własnego syna.
  • Szara myszka: Tylko u Oppmana (1926): przewodniczka, która prowadzi dwunastoletniego Twardowskiego do piekła po cyrograf podpisany przez jego ojca.

Wersje legendy

Krzemionki, Czerwińsk i Knyszyn – zapis z 1845 roku

Tekst wydrukowany przez Siemieńskiego, choć powołuje się na Wójcickiego, różni się od wydania z 1876 roku kilkoma szczegółami. Twardowski przywołuje diabła nie na Podgórzu, lecz na Krzemionkach, a karczma Rzym leży w jednej ze wsi w Sandomierskiem. Nie ma tu odwróconej skały w Pieskowej Skale; zamiast niej czytamy, że czarnoksiężnik sam przeniósł ogromny kamień pod Czerwińskiem i w jedną noc wykopał pod Knyszynem staw zwany Czechowizną. Dach karczmy obsiadają same kruki, a Twardowski śpiewa godzinki; w młodości, jak czytamy, układał pieśni ku czci Maryi i Jezusa. Górskich pasterzy słyszących pieśń z obłoków ta wersja nie zna, a o czarnej plamce widocznej przy pełni księżyca mówi w czasie teraźniejszym.

Odmłodzenie i wierny pająk

Siemieński, znów za Wójcickim, opisuje, jak Twardowski próbował wymknąć się śmierci. Kilka lat przed porwaniem powierzył zaufanemu uczniowi tajemny zabieg na własnym ciele i dokładnie opisał mu, co ma robić. Uczeń rozgłosił śmierć mistrza, a ciało pochowano nie na samym cmentarzu, lecz pod jego murem. Grób miał pozostać nieruszony przez trzy lata, siedem miesięcy, siedem dni i siedem godzin. Gdy uczeń odkopał go o północy przy pełni księżyca, ciała już nie było – na kwitnących fiołkach i macierzance spało piękne dziecko o rysach Twardowskiego. Przez jedną noc urosło jak przez rok, po siedmiu dniach mówiło jak dawny mistrz, a po siedmiu miesiącach było młodzieńcem. Odrodzony czarnoksiężnik hojnie wynagrodził ucznia, lecz by tajemnica nie wyszła na jaw, zamienił go w pająka i troskliwie trzymał w swojej komnacie. Pająk przyczepiał się nicią do mistrza, ilekroć ten wychodził z domu, więc gdy diabły porwały Twardowskiego z karczmy, zawisł razem z nim. Odtąd spuszcza się na nici ku ziemi, patrzy, co się dzieje, wraca, siada mu na uchu i opowiada nowiny, by go pocieszyć.

Liber magnus – księga czarnoksiężnika

Ostatnie podanie o Twardowskim w zbiorze Siemieńskiego ma dwie części. Pierwsza, oparta na Naramowskim, mówi, że czarnoksięski rękopis Twardowskiego po śmierci Zygmunta Augusta trafił razem z innymi księgami z królewskiego daru do jezuitów w Wilnie (dziś stolicy Litwy). Ksiądz Szpot miał słyszeć od księdza Daniela Butwiła, pomocnika bibliotekarza, że księga leżała w osobnym miejscu, przykuta do muru żelaznym łańcuchem. Gdy duchowny z ciekawości zaczął ją czytać, w bibliotece rozległ się straszliwy łoskot; uciekł i całą noc nie zmrużył oka, a rano księgi już nie znaleziono. Druga część, z ustnego przekazu, umieszcza księgę w bibliotece krakowskiej. Pewien żak słyszał, że kto w niej czyta, temu zjawia się diabeł gotów spełnić rozkaz. Kiedy czart rzeczywiście przed nim stanął, przerażony student zamiast pieniędzy zażądał pietruszki – i diabeł znosił ją drzwiami i oknami, dopóki nie zapiał kogut.

Syn zaprzedany diabłu – baśń Artura Oppmana (1926)

Oppman, pisząc wierszem, dodał wątki, których nie ma ani u Wójcickiego, ani u Siemieńskiego. U niego ojciec bohatera, cześnik z Twardowa pod Krakowem, napadnięty nocą w lesie przez zbójców, woła o ratunek choćby do diabłów. Czart go ocala, ale w zamian żąda czegoś, o czym cześnik nie wie; po powrocie do dworu ojciec zastaje piastunkę z niemowlęciem i pojmuje, że zaprzedał syna. Dwunastoletni chłopiec, prowadzony przez szarą myszkę, idzie do piekła ze święconą wodą i po czterech latach poszukiwań odnajduje cyrograf w ogromnym żelaznym kufrze. Dorosły Twardowski, wykształcony w akademii alchemik, sam jednak wywołuje diabła: żąda mądrości, bogactwa, wiecznej młodości i sześciu biesów do posług, a na próbę każe przenieść srebro z całej Rzeczypospolitej do Olkusza, ustawić Skałę Sokolą pod Ojcowem grubszym końcem do góry i wznieść wieżę z ziarenek piasku. Dopiero potem zastrzega, że można go złapać tylko w Rzymie. W finale Oppmana Twardowski nie wisi w powietrzu, lecz siedzi na księżycu, a głos z wysoka mówi mu, że szczera skrucha ocaliła jego duszę.

Twardowski w przysłowiach

Gloger pisze, że czarnoksiężnik i jego żona, jakoby słynna sekutnica, dali początek kilkunastu polskim przysłowiom, i wylicza jedenaście. Mówią one między innymi o jeździe na kogucie, o harcach na Łysej Górze, o zaprzedaniu duszy czartu i o ratunku kantyczką lub godzinkami; inne brzmią: „Dziurką od klucza uciekł Twardowski od żonki” i „I czart nie chciał Twardowskiej”. Kogut, cyrograf i ocalenie pieśnią występują też w zapisach Wójcickiego i Siemieńskiego, natomiast harców na Łysej Górze ani ucieczki przed żoną przez dziurkę od klucza tamte teksty nie opisują.

Znaczenie i symbolika

Gloger widzi w Twardowskim polski odpowiednik Fausta – czarnoksiężnika, który według niego słynął w Niemczech w latach 1507–1540. Jego zdaniem legenda o Fauście nie przyjęła się w literaturze polskiej zapewne dlatego, że Polacy mieli „własnego Fausta w Twardowskim”, choć dawne polskie piśmiennictwo poświęciło mu nieporównanie mniej miejsca niż Niemcy swemu bohaterowi. Gloger odnotowuje też, że Michał Wiszniewski w „Historyi literatury” streścił niemieckie podania o Fauście, włączając do nich Twardowskiego, lecz nie wskazał żadnego polskiego źródła. U Wójcickiego pobudką do paktu jest pragnienie wiedzy większej niż u innych ludzi i lekarstwa na śmierć.

Więcej legend: Kraków

  • Smok wawelski – Smok wawelski to krakowska legenda o potworze z jaskini u stóp Wawelu, pokonanym podstępem: przynętą wypchaną siarką. Zapisy z lat 1845, 1911 i 1918 różnią się tym, kto wymyślił fortel i kto zabił smoka – Krak, jego syn czy szewc.

Źródła

  1. Klechdy, starożytne podania i powieści ludowe (3rd ed.), K. W. Wójcicki (1876 (1st 1837)). Miejsce w źródle: Twardowski, pp. 153-157. Otwórz źródło. Status prawny: domena publiczna.
  2. Polski zaklęty świat, Artur Oppman (1926). Miejsce w źródle: Baśń o panu Twardowskim (4 chapters; Twardów near Kraków, Olkusz, karczma Rzym, księżyc). Otwórz źródło. Status prawny: domena publiczna.
  3. Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie, Lucjan Siemieński (1845). Miejsce w źródle: No. 153 'Twardowski', p. 172-175 (Wikisource page markers; TOC gives p. 150); Siemieński's cited source: Z tegoż (Wójcicki). Otwórz źródło. Status prawny: domena publiczna.
  4. Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie, Lucjan Siemieński (1845). Miejsce w źródle: No. 155 'Odmłodzenie się Twardowskiego', p. 176-177 (Wikisource page markers; TOC gives p. 155); Siemieński's cited source: Z tegoż (Wójcicki); Odmłodzenie się Twardowskiego. Otwórz źródło. Status prawny: domena publiczna.
  5. Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie, Lucjan Siemieński (1845). Miejsce w źródle: No. 158 'Liber magnus', p. 179-180 (Wikisource page markers; TOC gives p. 157); Siemieński's cited source: I. Naramowski fac. rer. Sarm. - II. z ustn. podania; Liber magnus: I. after Naramowski (book in the Vilnius Jesuit library), II. oral (book in a Kraków library). Otwórz źródło. Status prawny: domena publiczna.
  6. Encyklopedia staropolska ilustrowana, Zygmunt Gloger (1900–03). Miejsce w źródle: tom IV, 'Twardowski i Twardowska', s. 389. Otwórz źródło. Status prawny: domena publiczna.

Teksty Wójcickiego (wyd. 1876) i Siemieńskiego (1845) są niemal tożsame, ale różnią się miejscami akcji – zob. „Krzemionki, Czerwińsk i Knyszyn”.

„Baśń o panu Twardowskim” Artura Oppmana (1926) to literackie opracowanie wierszem; jej szczegóły przypisujemy autorowi, nie tradycji ludowej.